„Sprzedałeś się” – to jeden z najczęstszych komentarzy, jaki pojawia się na kanale youtubera, kiedy ten decyduje się na współpracę z markami. Pod najnowszą produkcją Karola Paciorka również można znaleźć takie opinie. Świadczą one o braku zrozumienia przez internautów pewnych mechanizmów. Zapytacie, czemu zdecydowałam się na taki tytuł tekstu? Odpowiedź jest prosta. Chciałam zwrócić Waszą uwagę. Chciałam, żebyście przeczytali ten tekst i obejrzeli film Karola, bo twórcy polskiej sceny YouTube powinni się od niego uczyć, jak robić dobry product placement.

Trzy elementy dobrego product placementu

„Włochy i prosecco” są w mojej opinii najlepszą produkcją Karola Paciorka odkąd działa na YouTube solo. Ten film jest kwintesencją tego, jak powinna wyglądać wzorcowa współpraca jakiejkolwiek firmy z twórcą video. Jest to również przykład na perfekcyjny product placement. Posiłkując się analizą, jakiej dokonała Olga Majkowska – Content Marketing Manager OFFON Agency, dobre lokowanie produktu powinno zawierać trzy niezbędne elementy: otwartość, brak przesady oraz realizowanie współpracy w zgodzie ze samym sobą. Egzekucja wszystkich tych trzech składników w najnowszej produkcji Karola została wykonana na pięć z plusem. Materiał jest oznaczony. Nikt nie ma wątpliwości, że film jest rezultatem współpracy youtubera z marką Stock. Sam produkt w filmie pojawia się nienachalnie, stanowi tylko część doświadczenia z wyjazdu do Włoch. Film jest zabawny i dynamiczny – konwencja pokrywa się z dotychczasowymi realizacjami video na kanale Karola.

Thumbs up dla marki Stock

Dobra, dość peanów na cześć samego Karola, choć pewnie koncepcja filmu była jego pomysłem. Chcę tu bowiem podkreślić, jak zaimponowała mi sama marka Stock. Nie jest tajemnicą, że realizacja kampanii marketingowej dla marki alkoholowej jest, delikatnie mówiąc, trudna. Ilość ograniczeń prawnych, które zamykają możliwości promocji takich produktów w maintreamowych mediach czy powodują ból głowy w agencjach social’owych jest ogromna. Zatem firma, która decyduje się współpracę w serwisie, w którym jakość contentu zależna jest wyłącznie od twórcy, zasługuje na thumbs up! A i Karol miał ciężkie zadanie: zaznajomienie swoich widzów z produktem w Polsce jeszcze stosunkowo mało znanym. Pomysł na pokazanie tego „egzotycznego” alkoholu w kontekście kraju, w którym powstał, jest strzałem w 10.

Włoski specjał

We Włoszech byłam 5 razy. Pamiętam do dziś moment, w którym zobaczyłam po raz pierwszy na stoliku we włoskiej trattorii dziwny pomarańczowy napój z plasterkami pomarańczy w wielkich kieliszkach. Zafascynowana jego intensywną barwą zapytałam pierwszego z brzegu Włocha: „What is this”? W odpowiedzi na moje pytanie usłyszałam: „Aperol Spritz”. Mój mąż do dziś jest absolutnie zafascynowany tym drinkiem, który przygotowuje się w oparciu właśnie o prosecco. Ja odkryłam swoje włoskie guilty pleasure w Wenecji, to Bellini czyli koktajl z musu brzoskwiniowego i prosecco. Karol odwiedza w swoim filmie knajpę, w której powstał ten absolutnie urzekający drink i płaci w niej rachunek na bagatela 72,6 euro. Podczas pobytu we Włoszech prosecco spotyka się na stolikach każdej knajpki. Jednak statystycznemu Polakowi nazwa prosecco mówi niewiele i mam wrażenie, że najnowszy film Karola może to zmienić. Przynajmniej taką mam nadzieję.

„Łapa w górę!”

Nie wiem, czy współpraca marki Stock i Karola Paciorka będzie kontynuowana. Myślę, że ich pierwsze wspólne „dziecko” udowodniło, że warto pochylić się nad tym pomysłem. Kiedy publikuję ten tekst, film obejrzało już kilkanaście tysięcy osób, a licznik cały czas bije. Jednak najlepszym dowodem na to, że takich treści oczekują użytkownicy YouTube są komentarze pod materiałem.

Właśnie takie reklamy są zajebiste. Świetny montaż, dobra historia i chillowy film. Łapa w górę! 😉

Wzorcowy plejsment, stock jest dumny!

Piękny montaż, genialne zdjęcia, świetna jakość no i ta muzzzyka. Pomimo tego, że jest to reklama takie filmy mogę oglądać codziennie.

Z całą sympatią do twojej osoby, ale to pierwszy materiał od długiego czasu, który mnie zaciekawił. Świetne nakręcone i znakomita realizacja. Tak trzymać!

Czyż nie dla takich komentarzy twórcy video wstają codziennie rano z łóżka?

Jeśli jeszcze nie widzieliście filmu „Włochy i prosecco”, koniecznie musicie nadrobić zaległości!

Post scriptum: Ci, którzy przez lata chcieli zobaczyć w „Lekko Stronniczy” żonę Karola, doczekali się, gdyż gra ona w jego najnowszym filmie!

promuj artykuł