Wiele pytań nasuwa się użytkownikom serwisu YouTube od momentu premiery nowej usługi YouTube Red. Dla mnie kierunek, w którym podąża Google nie jest zaskakujący i tylko potwierdza, że subskrypcyjny model biznesowy ma dziś rację bytu bardziej niż kiedykolwiek. Mam jednak nadzieję, że wraz z odsłoną YouTube Red, marketerzy w końcu otworzą oczy i zrozumieją, że nastała era tworzenia dobrych treści, bo tych właśnie oczekują użytkownicy serwisu YouTube od swoich ulubionych marek.

Czy nazwa to największy problem YouTube Red?

Pewnie wielu osobom narażę się swoją opinią. Postanowiłam z tym tekstem poczekać kilka dni, do momentu kiedy emocje opadną, gdyż opinie na temat YouTube Red są póki co nie przychylne. Większość z osób, które zabierają głos w sprawie, twierdzi, że ta usługa nie ma przyszłości. Inni jako najważniejszy aspekt dyskusji nad nowością Google’a traktuje kontrowersyjną nazwę nasuwającą skojarzenie z serwisem porno. Pytanie tylko czy takiego poziomu dyskusji na temat tak ważnej zmiany dla YouTube szukają ludzie naprawdę zainteresowani przyszłością video marketingu?

Świat bez reklam

Dotychczasowy  model biznesowy, który proponował Google swoim użytkownikom sprawiał, że od reklam na YouTube trudno było uciec. Aby się ich pozbywać musieliśmy je wyłączać, pomijać lub zastosować adblocka. YouTube Red ma być odpowiedzią na potrzebę korzystania z tego serwisu bez przymusu zmagania się z często mało ciekawą reklamą. Bo jeśli kampania reklamowa była angażująca to jeszcze pół biedy. Umówmy się jednak, że w Polsce takich kampanii było nie wiele. Nadal reklamy, które wyświetlają się nam w formacie TrueView In-Stream (reklamy pomijalne) to po prostu spoty reklamowe wyprodukowane na potrzeby emisji w ogólnopolskich stacjach telewizyjnych, przeniesione 1:1 do sieci.

YouTube Red to nie tylko brak reklam

W Polsce usługa YouTube Red nie jest jeszcze dostępna i póki co nie ma informacji na temat tego czy to szybko się zmieni. To co oferuje Google, wprowadzając model subskrypcyjny w serwisie video za 9,99 dolarów miesięcznie, to przede wszystkim brak reklam ale także możliwość oglądania materiałów video podczas korzystania z innych aplikacji lub w trybie offline oraz dostęp do bazy YouTube Music oraz  Google Play Music. Nowością ma być dostępny tylko dla subskrybentów content przygotowany przez największych youtuberów w kolaboracji z producentami największych hitów filmowych i serialowych telewizyjnych. Ta właśnie nowość to sygnał, że sam Google chce stawiać na wartościowe treści. Twórcy bowiem będą musieli zdecydować czy nadal chcą monetyzować swój kanał pozostając w wersji bezpłatej YouTube’a czy też chcą się stać częścią YouTube Red i tym samym rezygnują z możliwości zarabiania na reklamach płatnych na swoich kanałach.

Czas trudnych decyzji

Ludzie z natury nie lubią zmian a Google może usługą YouTube Red w przeciągu kilku lat zmienić w swojej kategorii wiele. Co bardzo cieszy, postawił on decyzją o nowej usłudze na potrzeby użytkowników. Dla wielu youtuberów krok Google’a w postaci YouTube Red może być niewygodny. Muszą bowiem teraz podjąć trudną decyzję jak będzie wyglądał ich model biznesowy. Z pewnością z pomocą przyjdą twórcom zrzeszonym MCN’y. Sama jestem ciekawa jak to będzie wyglądało na naszym polskim poletku.

Paweł Stano, dyrektor operacyjny LifeTube tak komentuje wprowadzenie usługi YouTube Red na amerykański rynek:

„Nie spodziewamy się wielkiego przełomu. Zarówno twórcy, jak i widzowie przyzwyczajeni są do treści darmowych. Co więcej, youtuberzy na naszym rynku nie są skupieni na przychodach z wyświetlania reklam (AdSense), ale na współpracach z markami – to ich główne źródło dochodu. Natywne treści „reklamowe” – jeśli wpisują się w format kanału i pasują do youtubera – nie tylko nie są blokowane i pomijane przez widzów, ale są oglądane z wyboru (i za darmo). Z informacji przekazanych nam przez Google wynika, że YouTube Red będzie funkcjonował przede wszystkim w USA. Google planuje, co prawda, wprowadzenie nowej usługi jeszcze na kilku największych rynkach, ale w tym momencie nie ma żadnych planów dotyczących Polski. Polscy twórcy, których materiały oglądane są przez amerykańskich widzów, zyskają w prawdzie nową możliwość monetyzacji – dzięki zarabianiu nie tylko na reklamach (jak do tej pory), ale i na subskrypcjach (szczegóły nie są jeszcze znane) – ale poza tym nic się nie zmieni.”

O komentarz w sprawie przyszłości usługi YouTube poprosiłam użytkowników grup Video Marketing PL oraz YouTube PL na Facebook’u. Zobaczcie co oni sądzą o tym pomyślę Google:

Gabi Jakimik – Tube.ad

„Jak na razie nie ma po co porównywać się do rynku w Stanach Z. gdzie na razie YT Red się pojawił. Inna kasa, inne korzystanie z serwisu, inne „gwiazdy”, inna świadomość. Zanim dotrze do nas – kilka razy zmienią się zasady. Może się zdarzyć, że w momencie przejścia na płatny serwis, tam nie będzie widzów płacących abonament.”

Norbert Oruba – WikiVid

„Marki będą przyglądać się tym zmianom, żeby móc się odnaleźć. Z pewnością w nowościach będą się starały dostrzec zalety, żeby wykorzystać nowe funkcjonowanie na swoją korzyść. Może uwzględniając YT Red pokuszą się o wykorzystanie go do optymalizacje pewnych procesów, które dotychczas nie przebiegały pomyślnie. Nie wszyscy na początku będą z tego zadowoleni, ale kiedy nauczą się jak współpracować z YT Red tak, aby nie zawieść klientów to zaczną czerpać profit. Osobiście uważam, że to naturalna kolej rzeczy. Pamiętam jak polska telewizjia wprowadziła PPV. Społeczeństwo się oburzyło. Coś co w USA było codziennością u nas nazwano zdzierstwem i złodziejstwem. Z YT Red początkowo będzie podobnie. Ale ludzie już zdążyli się przyzwyczaić, że za oglądanie ruchomych obrazów coraz częściej pobierane są opłaty. Myślę, że nazwa kojarząca się z serwisem pornograficznym sprawi, że ludzie szybciej się dowiedzą o YT Red.”

Mateusz Dobrzański – twórca YouTube

„Płatne subskrypcje zawsze na początku wzbudzają niechęć.. Zapewne wśród młodszej części odbiorców twórcy spotkają się z narzekaniem po wprowadzeniu płatności. Jednak warto pamięć jak normalne jest już dla nas wspomniane wyżej PPV czy subskrypcja premium na Spotify czy innych tego typu serwisach. Kluczem do przekonania klientów by płacili jest content jaki zamieszczą twórcy. Zawartość kanałów będzie dobra to i ludzie z chęcią będą płacić. Tylko na razie cena troszkę odstrasza 10$ za miesiąc to dość sporo na polskie realia. Co ciekawe warto zauważyć zapis w regulaminie „Google Play Music subscription included (and vice versa)” a w PL Google Play Music kosztuje 20 zł czyli ponad 10 zł taniej niż pakiet YouTube Red, taki mały life hack.”

What’s next?

Przyszłość YouTube Red stoi dziś w Polsce pod dużym znakiem zapytania. Niemniej jestem przekonana, że to tylko kwestia czasu (2-3 lat) kiedy w USA ta usługa sprawdzić się na tyle, że będzie można powiedzieć o jej ciepłym przyjęciu. Stamtąd jest już wtedy tylko kilka kroków, do wprowadzenia jej w Polsce. Zmiany zawsze spotykają się z oporem i krytyką. Jednak te zmiany mogą przynieść dużo dobrego użytkownikom YouTube, mimo, iż nie jest to na pierwszy rzut oka oczywiste. YouTube Red stawia poprzeczkę ale tworzy również wiele szans. Może on bowiem zmienić zasady gry w serwisie, w którym mogłoby się wydawać, że wszystko jest już poukładane. Jeśli marki będą musiały się trochę podrapać po głowie, w poszukiwaniu rozwiązań na to by nadal koegzystować w serwisie YouTube z użytkownikami, to dla mnie jest argument za tym, że Google podjął dobrą decyzję. Bold move, my friends. Bold move!

promuj artykuł